Dołączyła: 10 Cze 2006 Posty: 217 Skąd: warszawa
Poziom: 13
HP: 3/370
1%
MP: 176/176
100%
EXP: 23/30
76%
Wysłany: Wto Cze 26, 2007 12:18 am
Przytoczę co wygooglowałem, osobiście pierwszy raz spotykam to stwierdzenie
BLACHARY to dziewczyny używające makijażu, które ubierają sukienki mini i buty na wysokich obcasach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że BLACHARY przesadzają z poszczególnymi elementami stroju. Ubierają mini, ale najkrótszą jak tylko można( potem ten skrawek materiału mógłby zostać uznany za pasek); kowbojki, ale z tak długim czubkiem, że wchodząc po schodach muszą iść bokiem i robią sobie „make up”. Czasem to przypomina zabawy małej dziewczynki maminą szminką. Blachary nakładają na twarz wszystkie możliwe specyfiki upiększająco-matujące (pamiętajmy, że one też mają trądzik młodzieńczy). Tak w skrócie można powiedzieć kim są BLACHARY.
Patrząc z dystansu muszę przyznać, że jest mi ich żal. Taki normalny dzień BLACHARY zaczyna się około 6.30 rano. Wstaje i idzie do łazienki( królestwa wszystkich Blachar). Spędza tam 45 minut nakładając kolejno: kryjący fluid, podkład, puder, róż, cienie do powiek, tusz do rzęs, konturówkę, szminkę, błyszczyk, itd. . Wszystko z precyzją kardiochirurga.
Po „ zrobieniu sobie twarzy” przychodzi czas na wybór stroju. Przy tym zajęciu należy uwzględnić plan dnia, humor, pogodę i czy dany ciuch jest w praniu, czy też nie. W końcu około 7.45 wychodzi z domu, aby dotrzeć do szkoły, do której (z racji wieku) uczęszczają. Po wielogodzinnych bojach ze zmęczeniem, niewygodą, nudą i gronem pedagogicznym, wychodzą ze szkoły. Przed budynkiem czeka chłopak BLACHARY w swoim czarnym BMW. To dopiero test sprawnościowy! Biedna dziewusia zmęczona lekcjami musi wydusić z siebie: „Cześć Misiaczku!!!”, z uśmiechem na twarzy( i być w takiej pozycji przez następne 15 minut).
Następnym punktem codziennych zajęć jest powrót do domu. Wyrywając się z łapsk partnera, BLACHARA musi zgrabnie wyjść z BMW i wejść do domu(UŚMIECH!!!).
Przy drzwiach wejściowych każdej Blachary jest lustro, więc natychmiast po wejściu do domu sprawdza swój wygląd. Niezależnie od tego, czy tusz się rozmazał, czy nie i tak należy go poprawić. Blachara idzie do łazienki i powtarza swój poranny „rytuał”. Wtedy przychodzi czas posiłku. Najczęściej jest to pierwszy posiłek. Jedząc więcej mogłaby przestać mieścić się w swój rozmiar 34. Potem ma czas na przejrzenie nowego katalogu „Avonu” , lub przeczytanie krótkiego artykułu z „Glamour”.
Podczas tych czynności oczywiście słychać muzykę. Upodobania Blachar są bardzo różne. Często jeżeli ich chłopak słucha polskiego hip-hopu, to Blachara zaczyna robić to samo. Ale czasem „muzyczne indywidualistki” pozostają przy swoich hitach Britney Spears, albo Riciego Martina. Tak mija popołudnie, a wieczorem ma przecież przyjechać chłopak. Przyśpieszony wybór kreacji i jedziemy. Jest 20.00, więc idą na imprezę, na krótko tylko do 2.00 (przecież jest środek tygodnia). Wyczerpana Blachara, wraca do domu i kładzie się spać, po to by za cztery godziny zacząć nowy dzień.
Blachary można spotkać w każdym mieście, na każdej ulicy i w każdej szkole. Chodzi jednak o ich ilość. Może być ich dwie na całe osiedle, ale może być ich całe stado na tej samej ulicy. Nie do mnie należy stwierdzenie jaka sytuacja panuje w naszym Ogólniaku, to może zrobić każdy. Wystarczy przejść po korytarzu na długiej przerwie i rozejrzeć się.
_________________ - Stirlitz co jest lepsze radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Müller.
- Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz.
Dokładnie jak pisze kolega Midzz. U mnie jeszcze jest jedna taka marka poza Porsche - Aston Martin.
Śliczne zabaweczki i jak gdzieś kiedyś przeczytałem na forum (prawie dosłowny cytat) "w przeciwieństwie do innych nie rozsypują się na pierwszym zakręcie branym powyżej 150 km/h "
pozdrowienia
Bobby
_________________ - Stirlitz co jest lepsze radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Müller.
- Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz.
Przyznam szczerze, nigdy nie jezdzilem ani porsche ani astonem martinem. Te piekne wrazenia wciaz przede mna.
Jezdzilem natomiast juz mini morrisem, takim jak Jas Fasola. I powiem jedno - laski lgna do niego nieprzytomnie Ale to pomysl raczej dla kolesi ponizej 30...
Wiek: 39 Dołączył: 28 Maj 2007 Posty: 330 Skąd: warszawa
Poziom: 16
HP: 11/556
2%
MP: 265/265
100%
EXP: 38/39
97%
Wysłany: Czw Sie 02, 2007 8:45 am
piękne autko ale $ jest z kosmosu jak na nasze zarobki dlatego zadawalem się włochem.
znajoni nazwwają mnie Fiatowcem bo to jest mój 3 Fiat i jestem znich bardzo zadowolony. samochody te mają dotyk mistrza włoskiego (niepowtazalna sylwetka) to ichy wyróznia od innych marek.
dla japońców też ci sami projektanci pracują ale nie wkładają tyle serca do japonskiego projektu co wkładają we włoski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum